Relacje, artukuły
Blog > Komentarze do wpisu
zjazd Zachodem Gronskiego!

Michał vel traveler na naszym forum:

Wczoraj zjechaliśmy z Michałem Ślusarczykiem Zachodem Grońskiego. Było to najprawdopodobniej drugie powtórzenie tej drogi, po zeszłorocznym zjeździe Edka Lichoty. Nie widzielismy żadnych śladów nart, więc w tym roku Groński raczej na pewno nie był robiony. Ale mogę się oczywiście mylić.
Co do meritum: to trudny zjazd, szczególnie od strony psychicznej, chociaż szczerze mówiąc bardziej wymęczyło nas podejście. W górnej części trawersuje się połączone ze sobą strome (chwilami bardzo strome) pola snieżne, podcięte skalnym progiem opadającym do Wyżniego Czarnostawiańskiego Kotła. Nie jest jednak tak supergroźnie - w niektórych miejscach można nawet pokręcić. Przy ewentualnym zsunięciu się pozostaje hamowanie dziabą i kantowanie nartami, a w najgorszym wypadku zawsze jest szansa zatrzymać się na skałach - o czym sam miałem okazję się przekonać. W dolnej części zachodu jest stromy, dość szeroki żleb - tam jazda jest już fantastyczna. Rozpoczęliśmy zjazd dziesięć metrów pod Małą Wołową Szczerbiną, bo na tym pierwszym odcinku śniegu było już naprawdę niewiele, a ekspozycja spora. Poniżej kilka zdjęć z podejścia i zjazdu:














środa, 17 października 2007, skitury