|
Relacje, artukuły
czwartek, 27 grudnia 2007
Kozi, Kozia, Zawrat, Granat, Wsciekłe węże
24-25 lutego (2007) działaliśmy na terenie 5ki oraz Hali Gąsienicowej. W sumie była nas 8ka z forum (czyli mały zlot niemalże), choć 3 osoby tylko 1 dzień. Wejścia i zjazdy: Kozi Wierch, Kozia Przełęcz do Zmarzłego Stawu, Zawrat, Zadni Granat, Karb do Czarnego Stawu, Żleb Wściekłych Węży. Warunki śniegowe do zjazdu dobre. Warunki pogodowe doskonałe na Hali (niedziela) i niezbyt sprzyjające w 5ce (pochmurno, mgła, czasem widoczność na kilka metrów; sobota i niedziela).
SOBOTA. ROZTOKĄ TO DOLINY 5 STAWÓW POLSKICH
Zakładamy narty na Palenicy i 3,4 ... start
Doliną Roztoki do Doliny 5 Stawów
W DRODZE NA KOZI WIERCH i ZJAZD
Po bigosie i małym grzanym winie ruszamy na Kozi Wierch
Wojtek wraca z 5ki przez Kozią Przełęcz (zdjęcie zrobione dzień później)
NIEDZIELA
ZJAZD Z ZAWRATU Kasia na Zawracie
Rzut oka w dół, ocena warunków, można zjechać.
zyfri vel kim idzie na pierwszy ogień
ZJAZD Z ZADNIEGO GRANATU
Krzychu na podejściu, spotkaliśmy go idącego z Murowańca i porwaliśmy na Zadni Granat
zyfri vel kim w drodze na szczyt
zjeżdża Krzysiek
zjeżdza kim
środa, 17 października 2007
zjazd Zachodem Gronskiego!
Michał vel traveler na naszym forum: Wczoraj zjechaliśmy z Michałem Ślusarczykiem Zachodem Grońskiego. Było to najprawdopodobniej drugie powtórzenie tej drogi, po zeszłorocznym zjeździe Edka Lichoty. Nie widzielismy żadnych śladów nart, więc w tym roku Groński raczej na pewno nie był robiony. Ale mogę się oczywiście mylić.
środa, 22 listopada 2006
Cold wind, hard snow and cold beer - dziki zachódby PokorTak sobie siedzę za oknem wiosna a w duszy zimowy wilk tęsknie zawodzi. Więc nadszedł czas na wspomnień czar. Pewnego razu na dzikim zachodzie( 80% ekipy z wawy hehehe ale pohodzeniem to juz 60% a z gór to nawet 80%) tak zaczynał by się każdy klasyczny western i tak też się zacznie klasyczna relacja z turowego wypadu w zachodnie góry naszego pięknego kraju. Jak już tytuł sugeruje wyprawa w Karkonosze w znakomitej części przypadków wiąże się z występującymi tam niespodziankami w postaci zimnego a jakże wiatru, zlodowaciałego śniegu a potym to już człowiek nie chce czekać by mu piwo grzali w schronisku. Więc jeszcze raz pewnego razu... ...wyruszyliśmy (no tam w górach już bo przeciez nie będę pisał o całej podróży "gierkówką" barach ze świeżonką A rano
jako, że pogoda jak widać a otoczenie aż wyrywa z ciepłego łóżka napieramy na "grań" a tam wieje sobie wiaterek
I choć turystów przegina to my napieramy dalej gdyż przed nami cel świetlista połyskująca lodem w słońcu ze swą czekającą na nas Nord Wand Mount Kapusta Śniezka
Jednak dostępu broni drugi karkonoski duch Wiatr kolega usiłuje go przebłagać ale ten nie pozwala mu nawet paść na ziemię
Góra i Wiatr( do 200km/h info z meteo na górze) w końcu odpuściły wdarliśmy się na szczyt i zjechalismy mrocznym Nordwandem
specyficzny klimat i duża wilgotność Karkonoszy umożliwia powstawanie takich jak wyżej widać form. szadź pokrywa wszystko tworząc bardzo fantazyjne kształty. No ale jak już wygramoliliśmy się na górę wypadałoby dokonać jakiegoś szusu w przeciwnym kierunku.
Zjazd był przepiękny więc wydrapalismy się ponownie na krwędż kotła a FUN był w narodzie wielki
więc przybralismy agresywne zjazdowe pozycje
i z górki na pazurki. A to teren naszych kotłowych zmagań
Kolejne zdjęcie niech będzie przestrogą dla tych co zboczyli z jedynej słusznej skiturowej drogi. Kolega Grześ zabrał z sobą parapet przez co cierpiał na każdym kroku od powiewów wiatru w ten swoisty żagiel po wolne tempo poruszania się. Zmordowało go to tak iż wypicie piwa stanowiło nie lada wyzwanie.
Wieczór spędzilismy w samotni i jak zwykle zakończył się pogawędką ale tych zdjęć juz wam nie pokażę potem pozostał jeszcze nocny powrót pod Strzechę ... ...dotarliśmy...
sobota, 11 listopada 2006
piątek, 10 listopada 2006
Wszystko może się zdarzyć na "wyrypie narciarskiej" by Wojtek Szatkowski, tekst pierwotnie ukazał się na: http://www.watra.pl publikacja za zgodą autora, uczestnika http://skitury.fora.pl/ (10.05.2006)
Wojciech Szatkowski: „Ukoronowaniem sezonu była
kiedyś „wyrypa narciarska”, nie wycieczka, ale właśnie wyrypa, czyli długa
wyprawa na nartach, połączona z przejściem kilku przełęczy lub szczytów
tatrzańskich. Na wyrypy chodzili: Mariusz Zaruski (exemplum
przejście narciarskie przez Przełęcz Koprową i Zawory do Zakopanego),
Józio Oppenheim (przez Lodową Przełęcz, Żelazne Wrota, Polski Grzebień) i
inni. Wyrypa na nartach żyje własnym światem i własnym życiem, i wszystko
może się wtedy zdarzyć... Możesz wylądować w zupełnie innym miejscu niż
chciałeś pierwotnie, ba, nawet niekoniecznie po polskiej stronie granicy.
Będziesz borykał się, jak pisał w swoim przewodniku z 1936 r. Oppenheim,
całkowicie dobrowolnie z wiatrem, kurniawami, lodem i firnem, mgłą i inną
cholerą tatrzańską. I co najważniejsze będzie ci z tym dobrze. Wreszcie
będziesz „wyrypany”, a więc w stanie dosyć posuniętego zmęczenia. Sezon
bez dobrej wyrypy narciarskiej to sezon trochę stracony. A więc... Start.
Ruszamy rankiem z Morskiego Oka. Wokół mgła, niezbyt dobra pogoda, czasami
coś kapnie z nieba, więc humory jakie takie, ale jakoś bez rewelacji.
Podejście. Maciek dzielnie bije stopnie w zmarzłym na beton śniegu w
podejściu na Przełęcz. Twardo i śtryrbnie nieco, ale idziemy. Po drugiej
stronie przełęczy czeka na nas inny świat, 10 cm puchu na firnie, jazda
cudowna, humory zaraz się poprawiają. Zjazd w dolinę dopełnia szczęścia, a
herbata z termosu (dzięki Kasiu!) smakuje jak zwykle wspaniale. Idziemy (a
raczej lepiej jedziemy) więc dalej. Podejście drugie już tego dnia wyciska
z nas resztki sił. W kotle atakowani ze wszystkich stron przez rozpasane
słońce posuwamy się wolno, coraz wolniej. Noga za nogą, noga za nogą,
narta za nartą i jeszcze raz – wpadamy w pewnego rodzaju automatyzm
ruchów, jeszcze raz i jeszcze raz, pot leje się z czoła, ale to też jest
jeden z uroków i atrybutów dobrej wyrypy i „foczenia” jako sportu. Tu nie
ma miejsca na udawanie. Żeby zjechać, trzeba podjeść – zasada prosta jak
życie. W dolinie pozostawiamy dwa ślady podejścia – nikogo tu nie było
dzisiaj oprócz nas. Cisza zupełna i nastrój doliny udzielają się także i
nam. Przełęcz. Pod nami rozświetlona słońcem Dolina Pięciu Stawów
Polskich. Zjazd jeszcze lepszy do poprzedniego. Mnie czeka tu niemiła
nieco niespodzianka – lód podczas przejazdu przez staw pęka pod nartami i
ląduję w lodowatej wodzie. Co gorsza gubię kijek narciarski, poszukiwania
trwają parę minut, ale w końcu jest! Dwie kaczki (samiec i samica) idą mi
w sukurs i zalotnie pozują do zdjęć. W znakomitych nastrojach docieramy do
schroniska: gorąca herbata (Maciek) i kawa (w moim przypadku) dodają sił,
a słońce całkowicie osusza moje spodnie. Ruszamy więc zadowoleni w dół do
Doliny Roztoki i Żlebem Litworowym spadamy na nartach w dół... firn i
jazda jak z bajki. Dojeżdżamy sporo poniżej Nowej Roztoki, a tam... narty
na ramię, wylewam wodę z butów i dochodzimy aż na Łysą Polanę, a stamtąd
busem docieramy do Zakopanego Każda wyrypa jest niepowtarzalna, inna,
jedyna w swoim rodzaju – z czasem nikną na stoku rozmyte deszczem ślady
nart, ale najważniejsze, że Przyjaźnie pozostają. Wszystko, co przyjemne,
w tym i wyrypa narciarska, ma swój koniec. Dlatego trzeba jednak wracać z
jej świata do rzeczywistości. Tylko... jakże trudno... Jaka jest na to
rada? Wystarczy zamknąć oczy i przypomnieć sobie te wyrypy, które już
były. Sporo tego... Bo wspomnień nikt nam nie zabierze, są jak dobre
włoskie wino... bezkonkurencyjne (przynajmniej dla mnie i myślę, że dla
Maćka też). Albo (jeszcze lepiej) pójść w góry kolejny raz... na nową „wyrypę
narciarską”!!! Wszak sezon jeszcze nie zakończony”. A więc... do
zobaczenia w górach.
środa, 08 listopada 2006
W krainie śnieżnej baśni czyli wyprawa skiturowa na Monte Rosę Z początkiem maja 2006 doszła do skutku wyprawa skiturowa w masyw Monte Rosy 'pod patronatem' forum http://skitury.fora.pl/
Ogólne informacje o rejonie Monte Rosa oślepiająca i zniewalająca ogromem jest najpotężniejszym masywem alpejskim znajdującym w Alpach Walijskich. Chociaż Mont Blanc przewyższa ją, Monte Rosa zajmuje znacznie większy obszar i jest największym masywem w Europie Zachodniej. Po szwajcarskiej stronie jest ona "festiwalowo przybrana" w nabrzmiałe fale lodu z lodowców, które zaczynają się zaraz tuż pod grzbietem szczytu. Kontrastowo, włoska strona masywu prezentuje fasadę groźnych przepaści, przekraczającą granice ludzkiego pojmowania. Zespół Monte Rosy to gniazdo dziesięciu czterotysięczników o średniej wysokości 4389 m. Najwyższym z nich jest Dufourspitze (4634 m, trudność PD+), którego zdobycie było głównym celem wyprawy. Narciarska mapka regionu: http://www.zermatt.ch/graphics/map/ski/skigebiet.jpeg Poniżej krótka relacja fotograficzna Kolejką z Zertmatt (Szwajcaria) do Rotenboden a następnie pieszo i na nartach do schroniska Monte Rosa przez lodowiec Ceny i godziny odjazdu kolejki http://www.gornergrat.ch/timetableprices.php ![]() mapka kolejki z Zermatt na Gornergrat ![]() Kolejka z Zermatt na Gornegrat to pociąg w którym 80% pasażerów to Japończycy. Oczywiście, gdy zobaczyli nasze 'uzbrojenie' to non stop robili nam zdjęcia:) ![]() Wysiadamy z kolejki i zjeżdzamy kawałek na nartach ![]() A potem narty na plecy i zasuwamy ponad godzinę po skale w butach narciarskich w stronę lodowca Gornergletcher. Teraz przez lodowiec. Na szczęście droga jest zaznaczona chorągiewkami, bo szczeliny i rzeczki lodowcowe tylko czekają, aby nas wchłonąć. Przy złej widoczności nie ma szans dojścia z Rotenboden do schroniska Monte Rosa. Dzięki doskonale wybranym terminie przez kierownika wyprawy my mielismy cały czas wyborną pogodę:) ![]() Lepiej tam nie wpaść - w godzinach przedpołudniowych na nartach można lodowiec przejść bezpiecznie na nartach. W godzinach popołudniowych niektórzy narciarze wiązali przechodząc przez lodowiec. ![]() po czymś takim to chyba nie będziemy zjeżdzać:) ![]() Ostatnie podejście, schronisko już blisko. Pełne plecaki dały nam się bardzo we znaki. Wniosek na przyszłość: brać o połowę mniej rzeczy - tylko to co niezbędne. Dobre jedzenie i przykrycie jest na miejscu. Nasz punkt wypadowy schronisko Monte Rosa, 2795 m, http://www.vs-wallis.ch/wallis/huetten/monterosa.html ![]() To nie jest moje zdjęcie, w maju było więcej śniegu wokół schronu. ![]() Skiturowcy zaczynąją zazwyczaj akcję ok. godz. 4 rano. Wczesnym popołudniem wszyscy zjeżdzają do schronu, aby uniknąć miękkiego śniegu i otwierających się szczelin. Potem następuje suszenie oraz ... ![]() ... posiadówka przed schronem przy piwie i innych trunkach. A siedzi się miło, bo widoki są cudowne. Niestety zdjęcia nie oddają tutaj prawie nic. Jestem nimi kompletnie zawiedziony. Wolę odwoływać się do tego co zostało w pamięci. ![]() jadalnia ![]() sypialnia - kołderki i poduchy były całkiem przyzwoite ![]() Jeden z mieszkańców schroniska Widoki ze schroniska były wręcz cudowne (czego nie oddają zdjęcia) ![]() Lodowiec Grenzgletcher podziwiany i omijany przez skiturowców szerokim łukiem ![]() Lodowiec Grenzgletcher i Lyskam ![]() ![]() A to jest ... szczyt, na który może uderzę latem:) ![]() Mat był wszędzie tam gdzie my ![]() Długa i wyczerpująca wycieczka aklimatyzacyjna na Cima di Jazzi, 3806 m Po około godzinie podejścia musieliśmy zdjąć narty i przejść przez grań skalną na wysokości ok. 3 tyś. m. Tam odpoczęliśmy na ... Macie;) ![]() usiądę sobie na Macie i odpocznę nieco :) ![]() ![]() I już na szczycie. Teraz tylko ściągnąć foki i większość drogi w dół. Nie da się ukryć, że w tych warunkach na nartach było szybciej i w dół oraz względnie bezpiecznie na szczelinach
Główny cel wyprawy: Monte Rosa hut (2795) - Dufourspitze (4634 m) - 1880 m przewyższenia
Wg Richarda Goedeke, autora "Alpejskich 4tysięczników" wspięcie się na Dufourspitze w porównaniu z drogą normalną na Mount Blanc, niesie ze sobą więcej wyzwań, zwłaszcza, że główne trudności spotyka się dopiero na eksponowanej grani szczytowej. Trudności: Długi odcinek po lodowcu, ostatni odcinek droga mikstowa na szczyt. Alternatywna wobec drogi graniowej. Droga na wierzchołek: Od schroniska najpierw moreną boczną, potem w ślad za kopczykami przez Untere Platje (w lecie po gładkich skałach i piargach), potem pokonując stromy uskok na Obere Plattje (3200 m). Następnie w górę lodowcem Monte Rosa i
wkrótce trzymając się niecio lewej strony, przechodzimy przez strefę
szczelin, a potem wspinamy się kotliną lodowca na prawo (na południe)
od podłużnej skalnej wysepki. Wspinając się stromo przez Scholle
docieramy do podnóża szerokiego zbocza Satteltole.
Tym zboczem, pod koniec stromo (harszle lub raki przydatne ze względu
na oblodzenie) podchodzimy na przełęcz między Norden i Duforem (uwaga
na groźną szczelinę na kilka metrów przed zdjęciem nart). W ten sposób
jesteśmy na wysokości ok. 4500 m. Teraz pozostaje nam jeszcze
wspinaczka na szczyt (ok 130 m) i zjazd tą samą drogą a potem tylko nałożyć narty heja na dół
między szczelinami i przepięknymi serakami.
![]() Prawdopodobna trasa wejścia na nartach, wspinaczki na szczyt i zjazdu na nartach Poranne widoki, start ok. godz. 5:40 ![]() Mattehorn zostawiam w tyle ![]() Mat o wschodzie słońca (zdjęcie oczywiście z zoomem) ![]() po prawej Lyskam, prawda, że piękny o tej godzinie? ![]() wciąż jeszcze zimno, czy uda się wejść? ![]() słońca powoli przybywa; robi się coraz cieplej; ![]() szczelina brzeżna ![]() Już widać przełęcz i szczyt, ale to jeszcze bardzo daleko a powyżej 4 tyś co kilkanaście kroków trzeba zrobić małe stop na oddech. Nie licząc dojścia do schronu moja aklimatyzacja praktycznie trwała tylko jeden dzień z wejściem tylko na 3800. W w sumie poza lekkim problemem z oddechem i małymi zawrotami głowy nic mi się nie dzieje. Zauważam, że ważnym jest, aby się nie spieszyć na siłę i słuchać organizmu w czasie marszu. ![]() Już widać szczyt i szczelinę przebiegającą u podnóża. Zsuniecie się z początkowego pola śnieżnego przy wspinaczce albo (co bardziej prawdopodobne przy zjeździe ze szczytu) skutkuje wylądowaniem na dnie szczeliny. ![]() z lekkim zbliżeniem ![]() duże zbliżenie - widać osoby wspinające się ![]() ![]() No i jestem na szczycie Oglądając w Polsce prognozy pogody nie wierzyłem, że się to uda i pójdzie tak łatwo. Kompletnie nie czuję wysokości ani zmęczenia. Widoki są przewspaniałe. Chciałbym tutaj posiedzieć nieco dłużej, ale czas goni. Warto zjechać zanim lodowiec całkowicie rozmięknie. ![]() Petel na piku. Spotkaliśmy się na szczycie. Widoki ze szczytu ![]() pode mną morze chmur (po włoskiej stronie) oraz ... ![]() Nordend, 4609 m ![]() po włoskiej stronie Punta Gnifetti (Signalkuppe), 4554 m ![]() ![]() Schronisko Capanna MARGHERITA na Punta Gnifetti (4559), najwyżej położone schronisko w Europie ![]() po włoskiej stronie Zjazd na nartach z przełęczy między szczelinami i przepięknymi serakami ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ta skromna publikacja fotograficzna nie oddaje wielu aspektów naszej wyprawy. Mimo wszystko mam nadzieję, że będzie dla kogoś małą inspiracją. Mój podstawowy wniosek: wyprawa typu wejście na nartach, wspinaczka mixtowa, zjazd na nartach to mój ideał skialpinistycznej wyprawy. Muszę znaleźć analogiczny cel. kim vel zyfri, maj 2006, http://kimawug.uk.pl/
czwartek, 02 listopada 2006
Na nartach na Kozim Wierchu (2291 m) by Wojtek Szatkowski, tekst pierwotnie ukazał się na: http://www.watra.pl publikacja za zgodą autora, uczestnika http://skitury.fora.pl/
Foto-relacja (zdjęcia Maciej Bielawski):
Na nartach przez cztery przełęcze by Wojtek Szatkowski, tekst pierwotnie ukazał się na: http://www.watra.pl publikacja za zgodą autora, uczestnika http://skitury.fora.pl/
Foto-relacja (zdjęcia Wojciech Szatkowski i Wiesław Kowalski): ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Na nartach na Kopę Kondradzką by Wojtek Szatkowski, tekst pierwotnie ukazał się na: http://www.watra.pl publikacja za zgodą autora, uczestnika http://skitury.fora.pl/
Foto-relacja (zdjęcia Maciej Bielawski):
Hruby Regiel Ski-Tour Extreme, czyli śladami Mariusza Zaruskiego... by Wojtek Szatkowski, tekst pierwotnie ukazał się na: http://www.watra.pl publikacja za zgodą autora, uczestnika http://skitury.fora.pl/
Foto-relacja (zdjęcia Maciej Bielawski): Foto-relacja (zdjęcia Wojciech Szatkowski): ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
Zakładki:
STRONA GŁÓWNA
|